piątek, 23 kwietnia 2010

Przeprowadzka, przeprowadzka...

módl się do św. Jacka - jak śpiewał Grześ Turnau. Ciężko poruszać się pomiędzy pudłami, pudełeczkami i wszystkim, co dopiero czeka na bycie spakowanym. Wieczorem jedziemy do rodziców - na razie starając się nie myśleć, jak poinformujemy ich o Twoim przybyciu.
Za oknem pogodnie choć chłodno - o świcie, pozostały po nocy szron na szybach i trawach - Zima odgrażająca się, że jeszcze może wrócić...