sobota, 25 stycznia 2014

Dziwnie tak

Życie mija w tempie, jakiego się nie spodziewałem. Kiedy rozpędzało się do tej szaleńczej prędkości, niby wciśnięty w fotel rozpędzającego się pojazdu był tylko zachwyt. Teraz zawrotna prędkość stała się czymś zwyczajnym, już nic nie przyspiesza, po prostu taka szybka orbita, przede mną tylko kolejne, coraz niższe okrążenia nad planetą, której  grawitacja w końcu ściągnie mnie w dół. Liczę w nadziei, że to jeszcze kilkadziesiąt lat - nie chcę dopuszczać do siebie myśli, że moja gwiazda mogłaby spaść znacznie szybciej. A przecież rozum wie, że tak. Mimo to odpycham od siebie tą myśl. Brakuje już tej młodzieńczej odwagi, w której śmierć była po prostu jedną z wielu akceptowalnych opcji. Zaczęła się walka o życie.

Na początku miałem pisać tylko o Tobie, ale teraz widzę, że nic z tego. Może tak będzie lepiej, może będziesz to właśnie będzie Cię naprawdę interesować. Jaki byłem TERAZ, skoro znać mnie będziesz w przyszłości...

piątek, 22 lutego 2013

Nieuchronność

Dawno zapomnieliśmy o namiastkach chociażby systematyczności. Jeszcze po ślubie, zanim do nas dołączyłeś, udawało nam się utrzymać regularność pewnych rytuałów, z których najchętniej chyba wspominam sobotnie sprzątanie, kiedy to w dwie godziny sobotniego poranka (tak w okolicach południa) ogarnialiśmy wspólnie całe wynajmowane wtedy mieszkanko.
Teraz nawet najprostsze czynności muszą czekać do chwili, kiedy nie da się już ich uniknąć. Obrazuje to chyba najlepiej stos ubrań do prasowania zajmujący powoli większą część stołu - codziennie obiecuję sobie, że wieczorem znajdę chwilę na tą, w końcu nie tak uciążliwą czynność, i kolejny raz nie ma siły się ruszyć. 
Ale ruszam się - w końcu - bo trzeba, bo tak trzeba, bo jesteś Ty. Niby chodzi o to, że w końcu utonęlibyśmy w bałaganie, ale jest też ważniejszy powód - patrzysz, obserwujesz swoje otoczenie, nabierasz pierwszych przyzwyczajeń, które z czasem staną się Twoimi nawykami. Tak przecież uczymy Cię, naszym życiem, postępowaniem, codziennymi czynnościami wyznaczamy Ci pierwszą ścieżkę, która wyryje się głęboko w Twoim postrzeganiu rzeczywistości. Za jakiś czas będziesz ją weryfikować, wyznaczać własną - tuż obok, lub w zupełnie innym kierunku - ale zaczynać będziesz z tego punktu, do którego my Cię doprowadzimy. 
Jedyna w swoim rodzaju odpowiedzialność, za życie własnego dziecka

sobota, 11 sierpnia 2012

Złośnik

Pierwsze złośliwości - ale takie jeszcze niewinne, na które trudno reagować inaczej niż powstrzymaniem rączki, zamierzającej się do rzucenia zabawką o ziemię, czymkolwiek w ekran telewizora czy, w najgorszym wypadku wymierzającej cios.
Jest w tym przekora, dziecięca złość, ale przede wszystkim inteligencja - tworzysz właśnie granice własnego ciała, własnej osobowości, swoją - jeszcze malutką - indywidualność.
Niedługo pójdziesz do żłobka - w duchu zanosimy modlitwy, by wszystko poszło gładko, obyło się bez dramatów i wyszło na dobre wszystkim: babci dało wytchnienie i pozwoliło wrócić do aktywności zawodowej, mamie trochę oddechu, mi czas na pracę a Tobie okazję do rozwoju w towarzystwie rówieśników.

piątek, 27 lipca 2012

Na wariackich papierach

Żyjesz z nami na wariackich papierach. A moją niekonsekwencję widać choćby w tym miejscu - uświadamiam sobie, gdy przypadkiem wchodzę na blogspota i widzę, że już ponad rok nie zostawiłem Ci żadnej wiadomości.
A czas upływa. Nie wiedziałbym od czego zacząć, gdybym chciał opisać Ci wszystko, co zdarzyło się w tym czasie.
Więc może jakiś świeży wycinek?
Od niedawna jakby dojrzałeś, tak naprawdę, między jednym tygodniem na wsi, a kolejnym w Andrychowie nagle jakby wydoroślałeś. Masz wiele do powiedzenia, ale że tego jeszcze nie potrafisz, zastanawiasz się i kombinujesz jak nam to przekazać.
Znajdujesz przyjemność we wskazywaniu nam różnych przedmiotów, w oczekiwaniu, że je nazwiemy. Bystrze wypatrujesz wszystkich niesamowitości otaczającego świata: ptaszków,robaczków, motylków, piesków - nawet gdy słyszysz je z daleka pokazujesz w tamtą stronę.
Niedawno nauczyłeś się też naśladować niektóre zwierzątka, ale już chyba ci się znudziło - masz znacznie większe ambicje niż muczenie czy cmokanie (jak konik).
Wieś, a z nią kontakt z naturą i wysiłek fizyczny,który byłby niemożliwy w mieście wywierają olbrzymi wpływ na Twój rozwój...

czwartek, 16 czerwca 2011

Lato...

...w pełni. Upały przyprawiły Cię o niewielką wysypkę, która chyba tylko uświadomiła mi jak bardzo szczęśliwi jesteśmy, mając tak zdrowe dziecko. Dodam, że również praktycznie bezproblemowe. Przesypiasz całą noc - łatwo zasypiając po kąpieli - rano budzisz się na karmienie, potem często jeszcze pozwalając dospać mamie - gdy ja już jestem w pracy. Zamykając za sobą drzwi wciąż nie mogę uwierzyć ile mam szczęścia, mając Was oboje przy sobie

piątek, 1 kwietnia 2011

coraz szybciej

Ciężko uwierzyć jak szybko płynie czas. Już 3 miesiące jesteś z nami i ledwie można uchwycić te wszystkie drobne przemiany jakie w tobie zachodzą. Jak widać nie mniej trudnym zadaniem jest zmuszenie się do systematyczności w codziennej gmatwaninie.
Tuż tuż, przenosiny do naszego mieszkanka, a już pojutrze Twoje chrzciny.

wtorek, 25 stycznia 2011

Śpiewaj

Wieczorny powrót do domu - a Twoja mama z przejęciem opowiada, o pierwszej zabawie, w której brałeś udział. Pod wpływem niespodziewanego wyciągania smoczka robisz szeroki uśmiech (taki, że aż dziąsła widać) - trik udało się powtórzyć kilka razy, aż w końcu ta zabawa przestała Ci się podobać. Potem podejmowałeś pierwsze próby śpiewu, starając się akompaniować nuceniu mamy - dziadek od razu zasugerował zapisy do szkoły muzycznej.

I dla mnie też to pierwszy raz, gdy mam poczucie, że coś mnie ominęło - od rana w pracy, potem załatwianie prac wykończeniowych na naszym nowym mieszkanku. Po emocjonującej relacji patrzę na Ciebie - i jestem zachwycony tym małym, doskonałym człowieczkiem leżącym przede mną, dla którego jestem tatą - i powoli to słowo zaczyna nabierać znaczenia.