Teraz nawet najprostsze czynności muszą czekać do chwili, kiedy nie da się już ich uniknąć. Obrazuje to chyba najlepiej stos ubrań do prasowania zajmujący powoli większą część stołu - codziennie obiecuję sobie, że wieczorem znajdę chwilę na tą, w końcu nie tak uciążliwą czynność, i kolejny raz nie ma siły się ruszyć.
Ale ruszam się - w końcu - bo trzeba, bo tak trzeba, bo jesteś Ty. Niby chodzi o to, że w końcu utonęlibyśmy w bałaganie, ale jest też ważniejszy powód - patrzysz, obserwujesz swoje otoczenie, nabierasz pierwszych przyzwyczajeń, które z czasem staną się Twoimi nawykami. Tak przecież uczymy Cię, naszym życiem, postępowaniem, codziennymi czynnościami wyznaczamy Ci pierwszą ścieżkę, która wyryje się głęboko w Twoim postrzeganiu rzeczywistości. Za jakiś czas będziesz ją weryfikować, wyznaczać własną - tuż obok, lub w zupełnie innym kierunku - ale zaczynać będziesz z tego punktu, do którego my Cię doprowadzimy.
Jedyna w swoim rodzaju odpowiedzialność, za życie własnego dziecka