piątek, 22 lutego 2013

Nieuchronność

Dawno zapomnieliśmy o namiastkach chociażby systematyczności. Jeszcze po ślubie, zanim do nas dołączyłeś, udawało nam się utrzymać regularność pewnych rytuałów, z których najchętniej chyba wspominam sobotnie sprzątanie, kiedy to w dwie godziny sobotniego poranka (tak w okolicach południa) ogarnialiśmy wspólnie całe wynajmowane wtedy mieszkanko.
Teraz nawet najprostsze czynności muszą czekać do chwili, kiedy nie da się już ich uniknąć. Obrazuje to chyba najlepiej stos ubrań do prasowania zajmujący powoli większą część stołu - codziennie obiecuję sobie, że wieczorem znajdę chwilę na tą, w końcu nie tak uciążliwą czynność, i kolejny raz nie ma siły się ruszyć. 
Ale ruszam się - w końcu - bo trzeba, bo tak trzeba, bo jesteś Ty. Niby chodzi o to, że w końcu utonęlibyśmy w bałaganie, ale jest też ważniejszy powód - patrzysz, obserwujesz swoje otoczenie, nabierasz pierwszych przyzwyczajeń, które z czasem staną się Twoimi nawykami. Tak przecież uczymy Cię, naszym życiem, postępowaniem, codziennymi czynnościami wyznaczamy Ci pierwszą ścieżkę, która wyryje się głęboko w Twoim postrzeganiu rzeczywistości. Za jakiś czas będziesz ją weryfikować, wyznaczać własną - tuż obok, lub w zupełnie innym kierunku - ale zaczynać będziesz z tego punktu, do którego my Cię doprowadzimy. 
Jedyna w swoim rodzaju odpowiedzialność, za życie własnego dziecka