Życie mija w tempie, jakiego się nie spodziewałem. Kiedy rozpędzało się do tej szaleńczej prędkości, niby wciśnięty w fotel rozpędzającego się pojazdu był tylko zachwyt. Teraz zawrotna prędkość stała się czymś zwyczajnym, już nic nie przyspiesza, po prostu taka szybka orbita, przede mną tylko kolejne, coraz niższe okrążenia nad planetą, której grawitacja w końcu ściągnie mnie w dół. Liczę w nadziei, że to jeszcze kilkadziesiąt lat - nie chcę dopuszczać do siebie myśli, że moja gwiazda mogłaby spaść znacznie szybciej. A przecież rozum wie, że tak. Mimo to odpycham od siebie tą myśl. Brakuje już tej młodzieńczej odwagi, w której śmierć była po prostu jedną z wielu akceptowalnych opcji. Zaczęła się walka o życie.
Na początku miałem pisać tylko o Tobie, ale teraz widzę, że nic z tego. Może tak będzie lepiej, może będziesz to właśnie będzie Cię naprawdę interesować. Jaki byłem TERAZ, skoro znać mnie będziesz w przyszłości...